O wierze i walce ze złem
Niedaleko południowej granicy Polski – w Nowym Sączu, skąd już tylko godzina drogi do greckokatolickiego Sanktuarium Maryjnego w Litmanowej odbyło się Ogólnopolskie Spotkanie Wojowników Maryi z mocnym akcentem międzynarodowym.
Międzynarodowy charakter spotkania podkreślało świadectwo o. Józefa, greckokatolickiego proboszcza Sanktuarium w Litmanowej. Duchowny wyjaśnił genezę Sanktuarium, opowiadał w szczegółach o ukazaniu się Maryi w 1990 roku dwóm słowackim dziewczynkom, mówił o łaskach, które tam pątnicy otrzymują. Leżące na południowym stoku Eliaszówki Sanktuarium jest oddalone ponad 50 km od Nowego Sącza.
Na cykliczne spotkanie Wojowników Maryi przyjechały liczne grupy ze Słowacji i Chorwacji. Nie brakowało braci z Niemiec, Szwajcarii, Anglii, Bośni i Szwecji. Nowy Sącz gościł 5 tys. Wojowników Maryi, którzy z trudem mieścili się w Sanktuarium św. Rity – w kościele Matki Bożej Niepokalanej.
Zanim jednak uroczystości rozpoczęły się w świątyni, Z Rynku do Sanktuarium ulicami miasta Wojownicy Maryi przeszli w procesji różańcowej, modląc się w intencji miasta i jego mieszkańców. Nabożeństwo było także wypełnieniem codziennego zobowiązania modlitewnego – Wielkiej Nowenny w Intencji Ojczyzny (Polska na Skale), do której dołączył także Ruch Wojowników Maryi – Kiedy się modlimy, chcemy prosić, aby Jezus dał nam swoje serce, którym kocha mieszkańców Sącza; aby dał nam swoje oczy, którymi patrzy na mieszkańców Sącza; aby dał nam uczucia i emocje, które są w sercu Boga dla mieszkańców Sącza – mówił na Rynku w Nowym Sączu ks. Dominik Chmielewski, założyciel wspólnoty. – Kanałem, którym najbardziej przepływa Boża miłość jest Ona: najpiękniejsza, która jest radością, współczuciem, miłosierdziem, czułością, delikatnością, subtelnością Boga – nasza Mama Maryja. Bracia! Na początku niech każdy z Was poprosi Maryję, aby go przejęła: przejęła jego ciało, duszę; abyśmy modlili się Jej sercem, Jej oczami, Jej pragnieniami, bo Ona najlepiej wie, co i jaka łaska potrzebna jest każdej rodzinie w Sączu; każdemu młodemu człowiekowi, każdemu dziecku. Zawierzajmy też przedstawicieli władzy w Nowym Sączu, również przedstawicieli władzy kościelnej: diecezję, księdza biskupa, kapłanów, aby Boża moc przejmowała to miasto; aby moc złego ducha była miażdżona piętą Niepokalanej Maryi, aby naprawdę była Królową Ziemi Sądeckiej.














Tradycyjnie, w południe, po wspomnianym świadectwie o. Józefa, rozpoczęła się Eucharystia pod przewodnictwem ks. bpa Andrzeja Jeża, ordynariusza tarnowskiego, który otrzymał od Ruchu WM płaskorzeźbę św. Andrzeja Boboli, autorstwa jednego z braci Wojowników. Pasterz tarnowski wypowiadając intencję Mszy św. zaznaczył, że będziemy prosić Boga, by odrodzony duchowo mężczyzna pomógł odrodzić się ojczyźnie, Europie, światu i Kościołowi. W swojej homilii nawiązał do zasad życiowej walki. Jak podkreślił, nieustannej walki pomiędzy siłami dobra i siłami zła, co jest konsekwencja tego, że ”pierwszy człowiek został pociągnięty ideą nowej wolności bez Boga i Bożego prawa”. – Jako Wojownicy Maryi musimy wchodzić cały czas na tę drogę walki dobra ze złem, ale przede wszystkim musimy rozpocząć od samych siebie. To w naszym sumieniu, w naszym życiu codziennie toczy się ta potężna walka między dobrem a złem. Tutaj przede wszystkim jesteśmy Wojownikami Maryi, która ukazuje nam drogę w swoim niepokalanym poczęciu, drogę prawdziwej wolności człowieka w świętości, w podobieństwie do Boga – mówił ordynariusz tarnowski.
Nowosądeckie Spotkanie Wojowników Maryi odbyło się pod hasłem: „Przesianie. Jesteś gotowy?”. Temat, w swojej konferencji, wyjaśnił ks. Dominik Chmielewski SDB. Ze słów kapłana wynikało, że głównym celem przesiania jest wiara w Boga. – Każdy, kto jest wybrany przez Boga. Każdy, który zaczyna iść za Jezusem. Każdy, kto oddaje się Matce Bożej, będzie musiał być przesiany – tłumaczył. Przypomniał treść objawienia Maryi w Akito, z której wynikają losy Kościoła będącego w kryzysie. – Jezus zapowiedział, że Kościół musi przejść mękę swojego Mistrza. To jest wpisane w jego powołanie. Kościół musi obumrzeć, aby odrodzić się przez Zmartwychwstanie – tłumaczył kapłan.






















