Pełna relacja ze Spotkania Ogólnopolskiego w Poznaniu (14.03.2026)

Wojownicy Maryi o męczeństwie, miłości i różańcu

Kolejne otwarte, Ogólnopolskie Spotkanie Wojowników Maryi poświęcone zostało potędze miłości, modlitwie różańcowej i męczeństwu Poznańskiej Piątki.

Sobotnie wydarzenie miało także akcent formalny i uroczysty zarazem – przez ponad 5-tysięcy braci, zgromadzonych w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, powitany został nowy, czwarty z kolei moderator Ruchu Wojowników Maryi.

Szczególnym Gościem spotkania formacyjnego Wojowników był ks. abp Zbigniew Zieliński, metropolita poznański, który w wygłoszonej homilii w czasie Mszy Św. powiedział w pierwszych słowach:

To, że  obraliśmy Maryję za naszą przewodniczkę jest najlepszym odzwierciedleniem pragnień naszych męskich serc, by one były wypełnione za Jej sprawą miłością, a to, że nazywamy się Wojownikami wcale nie oznacza, że jesteśmy tanimi rewolucjonistami, którzy rozdzielają koszule i wołają „strzelaj”, by oddać swoje życie w jakiś śmieszny sposób.

Ordynariusz zachęcał, aby poprzez modlitwę odkryć, jakie zadania stawia przed nami Boża Opatrzność.

Jesteśmy głęboko tego pewni, że Pan Bóg wyznacza nam cele, że pokazuje nam drogę, bo jest w nas zakochany do szaleństwa i pragnie naszego dobra. Szczególną rolę w odczytaniu tego planu zbawienia przypisał Maryi i my doświadczając jej szczególnej opieki chcemy, by była nam przewodniczką.

–  przekonywał.

W głoszonej homilii metropolita poznański nawiązał także do Psalmu responsoryjnego „Miłości pragnę, a nie krwawej ofiary”.

Nie chodzi o to, by właśnie stracić swoje życie, by skupić się na jakiś krwawych ofiarach. Krwawe ofiary pojedynczych ludzi i całych zbiorowych grup to cierpienia, które są owocem odrzucenia Bożej miłości. Każda wojna zaczyna się od odrzucenia Bożej miłości, od odrzucenia Bożego prawa i Bożego porządku.

– wyjaśniał duszpasterz.

Arcybiskup tłumaczył, że:

ważne jest żeby zawczasu, a nie po czasie odkryć te niepokoje i z nimi się zmierzyć i je załagodzić. Dlatego właśnie nie wiara w jakiejkolwiek postaci, ale miłość muszą stanowić nasz wybór tę zasadniczą fundamentalną opcję, jeżeli chcemy być ludźmi, którzy nie tylko są męscy, ale którzy potrafią męstwo odważnie wykorzystywać dla służby dobru, dla służby miłości.

Abp Zieliński stwierdził także, że „Maryja jest tą przewodniczką, która nadaje temu naszemu wojowaniu o dobro szczególny ton”.

Różaniec, który każdy z nas nosi jest różańcem, który w szczególny sposób wprowadza nas w klimat Jej obecności.

– mówił.

Rozważane zbawcze tajemnice, a do tego odmawiana modlitwa Pozdrowienia Anielskiego stają się dla nas  hymnem przyjaźni, miłości, szczególnych więzi z Maryją, stają się dla nas zaproszeniem do tego, żeby jeszcze bardziej zagłębić się w to, co Ona także ma nam do powiedzenia.

– dodał.

Duszpasterz przytoczył kilka faktów z historii, dowodzących, że przez odmawianą modlitwę różańcową wierni wyprosili łaski. Przykłady wysłuchanej modlitwy arcybiskup zaczerpnął z filmu, który początkowo miał tylko pokazać historię amerykańskiego żołnierza, którego zdjęcie, pokazujące, jak trzyma różaniec w ręku, obiegło świat. Jednak ostatecznie w dokumencie opowiedziano także dzieje Fatimy i orędzie Maryi dotyczące różańca, pokazano przykład bezkrwawej Rewolucji Różańcowej, przez którą upadły rządy dyktatora tego kraju oraz mobilizacji modlitewnej Austriaków, którzy dzięki różańcowi, jak się powszechnie uważa, doprowadzili do wyprowadzenia wojsk radzieckich, po wojnie okupujących ten kraj.

Przed błogosławieństwem kończącym Eucharystię, abp Zbigniew Zieliński miał jeszcze jeden przekaz dla Wojowników:

Niech nie brakuje miłości w waszym osobistym życiu. Przenoście tę miłość na wasze życie rodzinne. Kochajcie swoje żony, kochajcie swoje dzieci. A jeżeli macie jeszcze te życiowe wybory przed sobą, z ufnością i miłością Idźcie w życie, pamiętając o tym, że tylko miłość jest w stanie człowiekowi dać szczęście.

Z całego serca też proszę:

Módlcie się za swoich kapłanów i bądźcie też dla nich wsparciem. Ale też módlmy się o nowe powołania. Nie tylko o świętych mężów, ojców, obywateli, ale też i o świętych kapłanów. Niech Pan Bóg nam błogosławi!

Zebrani w świątyni mężczyźni usłyszeli także poruszające świadectwo ks. Michała Sabady SDB z Lubrzy, twórcy „Józefówki”, gospodarstwa ewangelizacyjnego, w którym walcząca z nałogami młodzież uczy się nowego, lepszego życia.

Od 1 marca Ruch WM ma nowego moderatora. W sobotę była okazja przywitać kapłana, który przyjął tę funkcję, czyli salezjanina ks. Andrzeja Mimiera SDB.

Na co dzień pracuje on z młodzieżą w szkołach salezjańskich oraz posługuje w parafii pw. Św. Jana Bosko w Pile. Ks. Andrzej zastąpił poprzedniego moderatora, ks. Pawła Żurawińskiego SDB, proboszcza i kustosza Sanktuarium bł. kardynała Wyszyńskiego w Kobylance.

Wcześniej tę funkcję sprawował ks. Piotr Pączkowski SDB, proboszcz parafii św. Marka w Bydgoszczy, a pierwszym moderatorem (i założycielem Ruchu WM) był popularny rekolekcjonista i autor książek ks. Dominik Chmielewski SDB.

Ks. Paweł Żurawiński zrezygnował z posługi prowadzenia Ruchu WM.  Kapłan przekazał Wojownikom słowa podziękowania za wspólnie przeżyty czas oraz życzył nowemu moderatorowi Bożego błogosławieństwa i opieki Matki Najświętszej.

Ks. Andrzej Mimier został powitany przez Wojowników bardzo serdecznie, oklaskami na stojąco.

Kapłan z entuzjazmem wypowiadał się o swoim nowym zadaniu i Ruchu WM. W swojej wypowiedzi, która czasami miała dość osobisty charakter, ujawnił, że Ruch Wojowników Maryi jest mu dobrze znany i śledzi jego historię. To dzięki przyjaźni z ks. Dominikiem Chmielewskim, założycielem Ruchu WM, którego poznał w Lądzie i razem pracował w jednej parafii.

Od samego początku towarzyszę duchowo  tej wspólnocie. Pamiętam, kiedy często się spotykaliśmy (z ks. Dominikiem), dyskutowaliśmy wiele godzin o waszej wspólnocie. Pamiętam pierwsze nagrania z Czerwińska, kiedy było około 80 mężczyzn z mieczami. Piękna sprawa. Miałem nadzieję, że to się rozrośnie. Ale nie wiedziałem, że aż tak. No więc widzicie bracia, jestem tu dlatego, bo wierzę głęboko, że przyprowadziła mnie Maryja.

– mówił do zebranych w kościele Nawiedzenia NMP ks. Andrzej Mimier.

Dzisiaj mam 54 lata. I widzę z perspektywy czasu, że całe moje życie to jest Jej dzieło. I to, że tutaj dzisiaj jestem, wierzę głęboko, że to jest dzieło Maryi.

– dodał salezjanin.

Ks. Andrzej przestrzegł, że Ruch WM będzie atakowany przez nieprzyjaciela:

Od trzech tygodni cały czas słyszę w głowie, żebym powiedział do was, że najważniejszym zadaniem, tak to czuję całym sercem, jest to, abyśmy zatroszczyli się o jedność, bracia. To jest normalne, że w tak dużej wspólnocie są różnice zdań. I zobaczcie, dzisiaj to pierwsze spotkanie moje z wami jest w kontekście Słowa Bożego, gdzie dwóch ludzi przychodzi, aby spotkać się z Bogiem. Jeden nie patrzy na swojego brata, jaki jest, ale patrzy w swoje serce, bije się w pierś i mówi: Boże, miej litość nade mną grzesznikiem. Czyli najpierw patrzy na siebie, a faryzeusz, przekonany o sprawiedliwości, rozgląda się i mówi, dobrze, że nie jestem taki jak ty, ty, ty i ty.

Bracia, proszę was, patrzmy i badajmy swoje serce. W świetle Bożego Słowa, prośmy Ducha Świętego, aby pokazywał nam prawdę o nas samych. Bijmy się w pierś, mówiąc, Boże, przebacz mi grzechy i róbmy wszystko, abyśmy tworzyli jedność. Tylko zjednoczeni, pod sztandarem Maryi, umocnieni Duchem Świętym, ta wspólnota, ta wyspa prawdziwych chrześcijan ostoi się, nawet jeżeli cała potęga złego ducha będzie próbowała nas atakować.

– tłumaczył moderator.

Grupie Medialnej WM Ks. Andrzej powiedział, że urodził się w małej miejscowości o nazwie Królików w Wielkopolsce. Będąc uczniem podstawówki służył jako ministrant w parafialnym kościele p.w. św. Michała Archanioła. Po szkole średniej rozpoczął służbę w wojsku, w oddziałach zwiadu. Jak tłumaczył kapłan, podobała mu się ta dyscyplina i wojskowy porządek. Poważnie myślał o tym aby zostać żołnierzem zawodowym. Bóg jednak miał inne plany. 

Kiedy miałem 25 lat odkryłem w swoim sercu głos powołania do życia zakonnego i szczerze mówiąc nie miałem za bardzo rozeznania co do zakonów i ich  charyzmatów. Trafiłem do Lądu dlatego, że mieszkam 20 kilometrów dalej. Dopiero tam zacząłem poznawać salezjanów i ich pracę. Po święceniach przez pierwsze 5 lat, pracując w Szczecinie, zajmowałem się sportem, bo sport też należał do moich zainteresowań. Prowadziłem dużą, salezjańską organizację sportową o nazwie SALOS Szczecin, w której były zajęcia z piłki nożnej, tenisa stołowego, siatkówki, koszykówki… Jednak prawie całe moje kapłańskie i salezjańskie życie związane jest ze Szkołami Salezjańskimi i pracą z młodzieżą w których spędziłem do tej pory 18 lat.

– dodał na zakończenie rozmowy.

Sobotnie spotkanie było także okazją do zapoznania się z życiem i cierpieniem Poznańskiej Piątki (wychowanków Salezjańskiego Oratorium): Czesława Jóźwiaka, Edwarda Kaźmierskiego, Franciszka Kęsego, Edwarda Klinika i Jarogniewa Wojciechowskiego – pięciu bardzo młodych przyjaciół, którzy w czasie okupacji niemieckiej zostali skazani na śmierć przez ścięcie. Ich śmierć uznana została za męczeństwo, a Kościół ogłosił mężczyzn błogosławionymi. Ich życie było świadectwem głębokiej wiary, ufności w Boży plan, życia sakramentalnego i radości życia codziennego, wyrażającego się chociażby zamiłowaniem do sportu i rekreacji.

W ten marcowy, ciepły dzień nie zabrakło oczywiście różańca ulicami miasta.

O godz. 9.30 procesja różańcowa ruszyła do parafii Nawiedzenia NMP z Łęgów Dębińskich.

To w tym miejscu papież Jan Paweł II dokonał beatyfikacji Matki Urszuli Ledóchowskiej, założycielki Zgromadzenia Urszulanek.

Bracia Wojownicy modlili się intencji papieża Leona XIV,  pokoju na świecie oraz za władze i mieszkańców Poznania.

Wojownicy Maryi już po raz 4 spotkali się na ogólnopolskich rekolekcjach w parafii Nawiedzenia NMP w Poznaniu. Jej proboszczowi,  ks. Krzysztofowi Różańskiemu wspólnota składa serdeczne podziękowania!

Następne spotkanie ogólnopolskie – tym razem rodzinne w połowie maja w Leżajsku.